Rok 2020 był zupełnie inny, nietypowy, zwariowany. Doświadczyliśmy pandemii. Dla mnie to był czas poszukiwania nowych rozwiązań. Nagle okazało się, że z lekcjami francuskiego musiałam przenieść się do Internetu. Z dnia na dzień zmienić metodologię, materiały, opracowane scenariusze moich lekcji, dotychczas prowadzonych w tradycyjnej formie… jednym słowem, jak wszyscy, dostosować się do innej rzeczywistości, do trybu en ligne, à distance. Na początku nie było mi łatwo. Nie wiedziałam jak się za to zabrać, czy nie stracę klientów. Nie wiedziałam, który komunikator wybrać : Skype, Zoom, inny ? Czy pisać na multimedialnej tablicy ? Jak to będzie wyglądało od strony klienta i czy zaakceptuje zmianę. W końcu kontakt na odległość, to nie to samo co spotkanie tête-à-tête, szczególnie w nauce języka obcego. Lubię wyzwania. I temu sprostałam. Po zajęciach próbnych uznaliśmy, że możemy i chcemy kontynuować naukę w trybie zdalnym. Na początku postawiłam na intuicję i proste sposoby. Wybrałam Skype. Zrezygnowałam z wirtualnej tablicy – wybieram opcję udostępniania ekranu i piszę w Wordzie.

Chętnych zapraszam na lekcję testową – pierwsze zajęcia z francuskiego gratis !